Prawo do naprawy – rządy wprowadzają nowe regulacje

#ehandel #handel zagraniczny #prawo do naprawy

Udostępnij:

Chociaż komórka, laptop czy pralka jest w dobrym stanie, to konieczność wymiany jednej zużytej części może przewyższać wartość urządzenia, a czasem jest technicznie niemożliwa. Sytuację ma zmienić tzw. prawo do naprawy. Klient otrzyma możliwość naprawy urządzenia przez cały czas jego użytkowania, także poza oficjalnym serwisem i w konkurencyjnej cenie. Ulgę odczuje także środowisko.

Szafy pełne starych telefonów, laptopów, drukarek, stary sprzęt RTV piętrzy się w domach. To często sprawne urządzenia z defektem lub uszkodzoną częścią. Mogłyby działać dalej, ale naprawa jest nieopłacalna czy wręcz niemożliwa. Dlaczego? Brakuje części oraz specjalistów, którzy poza oficjalnym serwisem dadzą mu drugie życie za cenę nieprzewyższająca jego wartości. Problem z prawem do samodzielnych napraw dotyczy także sprzętu medycznego, a nawet traktorów.

Poirytowani klienci zasadnie pytają, dlaczego nie mają dostępu do swobodnej naprawy produktów, których są właścicielami. Wkrótce sytuacja ma się zmienić. Prawo do naprawy (right to repair) da im dostęp do wyboru sposobu naprawy urządzenia.

Producenci bronią swoich interesów

Dziś każdy sprzęt elektroniczny jest smart, wliczając lodówki czy ekspresy do kawy. Dotyczy to także aut, pojazdów specjalistycznych czy traktorów. Nie da się go naprawić bez urządzeń diagnostycznych, specjalistycznego oprogramowania i know-how. Właśnie do tego założenia odwołują się korporacje argumentując, że uwalniając rynek napraw, klienci nie otrzymają usługi o odpowiedniej jakości, a w przypadku produktów podłączonych do internetu narażają się na ryzyko oszustw, a nawet kradzieży danych.

Producenci dyktują, kto ma naprawiać ich produkty i ograniczają ilość informacji, którymi dzielą się ze stronami trzecimi, w tym niezależnymi warsztatami. W przeszłości Apple zniechęcał klientów do samodzielnej wymiany baterii w telefonach iPhone. Producenci urządzeń medycznych ukrywali instrukcje naprawy krytycznego sprzętu medycznego w czasie pandemii wiosną 2020. Skoro tak jest, to nauczcie nas bezpiecznie naprawiać sprzęt – odpowiadają zewnętrzne firmy.

Presja przynosi efekty. W 2019 r. Apple rozszerzył program niezależnych serwisów naprawczych (Independent Repair Provider) na większość krajów i otworzył dostęp do oryginalnych części, podręczników napraw i narzędzi do napraw pogwarancyjnych.

Microsoft z kolei udoskonalił baterię i dysk twardy w Surface Laptop 3 po tym, jak firma iFixit poskarżyła się, że w poprzednich wersjach niemożliwa była wymiana baterii, bo ta była wewnątrz zalana klejem. To właśnie takie serwisy jak iFixit, zabierają głos i wspierają właścicieli w naprawach, sprzedając narzędzia oraz oceniając naprawialność produktów (Laptop Repairability Scores), aby użytkownicy samodzielnie mogli przywrócić je do życia.

Czym jest prawo do naprawy?

Jeśli za coś zapłaciłeś, masz prawo do samodzielnej naprawy lub wyboru specjalisty albo zakładu – przez dekady tak wyglądało usuwanie awarii w przypadku urządzeń RTV, AGD czy aut. Solidnie wykonany sprzęt można było bez problemu otworzyć, a podzespoły wymienić.

Dziś wielu produktów nie tylko nie da się naprawić, ale często nie można ich otworzyć bez uszkodzenia. Ponadto na ich żywotność ma wpływ tzw. planowane lub wbudowane starzenie. To celowy zabieg ograniczający po kilku latach trwałość produktu. Przy trudnościach czy wysokich kosztach związanych z naprawą, lepiej kupić nowy model kuszący dodatkowymi funkcjami. Również takiej polityce producentów mają przeciwdziałać przepisy dotyczące prawa do naprawy.

W praktyce prawo do naprawy wymusza na producentach zmianę podejścia do projektowania urządzeń, aby były trwalsze, a ich naprawa była możliwa. W ślad za tym, niezależne punkty napraw muszą mieć dostęp do części zamiennych, dokumentacji i narzędzi przez okres używania sprzętu.

Prezydent Biden wymusza innowacje

Wspomniana na początku linia obrony zaprezentowana przez korporacje nie przekonuje Amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu. Dlatego 9 lipca 2021 r. Prezydent Joe Biden podpisał rozporządzenie wykonawcze (Executive Order on Promoting Competition in the American Economy), w którym zwraca się do Federalnej Komisji Handlu o zmuszenie firm technologicznych do umożliwienia konsumentom samodzielnej naprawy urządzeń lub skorzystania z usług wybranego przez nich technika, zamiast konieczności korzystania z usług autoryzowanych serwisantów.

Rząd USA oczekuje, że producenci tacy jak Apple, Amazon, Microsoft, John Deere, General Electric czy Tesla będą udostępniać podręczniki napraw, narzędzia, komponenty i części, a także oprogramowanie. Celem jest ułatwienie naprawy posiadanych urządzeń i obniżenie jej kosztów, tak by producentom nie mogli już w tak dużym stopniu zabraniać klientom naprawy samodzielnej lub przez osoby trzecie.

Zdaniem Białego Domu obecne ograniczenia firm technologicznych są antykonkurencyjne. Dlatego celem rozporządzenia jest wymuszenie większej innowacyjności wśród producentów, promowanie konkurencji i stymulowanie innowacji, co w rezultacie da szybszy wzrost gospodarczy.

Obserwatorzy w USA zastanawiają się czy w tym przypadku rozwiązanie problemu nie mogłaby przypominać tego z branży motoryzacyjnej. Uchwalona w 2013 r. ustawa z Massachusetts (Motor Vehicle Owners Right to Repair Act) wymaga od producentów udostępniania informacji diagnostycznych i naprawczych właścicielom i niezależnym zakładom naprawczym dla aut wyprodukowanych po 2015 r. Większość producentów zgodziła się na stosowanie tej zasady w całych kraju, nawet jeśli nie jest ona wymagana w pozostałych 49 stanach.

Unia Europejska planuje...

W maju 2021 Unia Europejska wprowadziła pierwsze regulacje dotyczące prawa do naprawy części sprzętu elektronicznego. Obejmuje ono m.in. lodówki, pralki, zmywarki i telewizory. Nie wzięto na razie pod uwagę tzw. małej elektroniki, czyli ekspresów do kawy, telefonów komórkowych czy odkurzaczy.

Na podstawie przepisów dotyczących prawa do naprawy, producenci sprzętów AGD i RTV muszą zapewnić dostępność części zamiennych przez 7 do 10 lat po zakończeniu ich produkcji i wprowadzeniu ostatniej partii do obrotu.

W przyszłym roku zacznie obowiązywać druga część dyrektywy dotycząca profesjonalnych serwisów naprawy sprzętu. Części zamienne mają być dostępne przede wszystkim dla serwisów naprawczych. Elementy do prostych napraw, których użytkownik może bezpiecznie dokonać samodzielnie, mają być powszechnie możliwe do kupienia. Producenci i importerzy będą musieli udostępniać punktom naprawy części zamienne przez co najmniej 7 lat od wejścia do obiegu ostatniego egzemplarza danego modelu, a w przypadku pralek – przez 10 lat. Na regulacje dotyczące komputerów i smartfonów musimy jeszcze poczekać.

…a Brytyjczycy już naprawiają

Wielka Brytania już przed Brexitem zgodziła się wprowadzić na własnych zasadach prawo do naprawy. Obowiązuje ono od 8 lipca 2021, daje jednak producentom dwuletni okres na dokonanie niezbędnych zmian, aby dostosować się do nowych przepisów. Nowe prawo wymaga od producentów, aby udostępniali części zamienne konsumentom i firmom zewnętrznym. Przepisy mają na celu wydłużenie cyklu życia szeregu urządzeń i sprzętu AGD nawet o dziesięć lat.

Obecnie przepisy obejmują zmywarki do naczyń, pralki i pralko-suszarki, urządzenia chłodnicze, a także telewizory i wyświetlacze elektroniczne. Uwzględniają również takie produkty jak silniki elektryczne, lodówki detaliczne, źródła światła, automaty do sprzedaży napojów, urządzenia spawalnicze. Kuchenki, płyty grzewcze, suszarki bębnowe, mikrofalówki laptopy czy smartfony nie są objęte ubezpieczeniem.

Części zamienne będą musiały być dostępne w ciągu dwóch lat od wprowadzenia urządzenia do sprzedaży i w zależności od części do siedmiu lub dziesięciu lat po zaprzestaniu produkcji. Niektóre części będą dostępne tylko dla profesjonalnych warsztatów, podczas gdy inne będą dostępne indywidualnie. Producenci mają obowiązek dzielić się schematami produktów, narzędziami służącymi do diagnostyki.

Naprawa tak, recykling nie

Prawo do naprawy to jednocześnie głos sprzeciwu wobec kultury marnotrawstwa. Wspierające go amerykańskie i europejskie organizacje podkreślają, że w rezultacie chodzi o długotrwałe wykorzystywanie urządzeń, a nie przedwczesny recykling sprzętu. Celem inicjatywy jest zatem zmiana kulturowa, przekonanie społeczeństwa do naprawiania, a nie do wyrzucania sprzętu.

Elektroniczne śmieci należą do najszybciej rosnącej kategorii odpadów na świecie. Ich ilość wzrosła o 21 proc. w latach 2014-2019. Tylko 15-20 proc. można poddać recyklingowi. 53 mln ton e-śmieci powstaje rokrocznie. Przewiduje się, że ten wzrost będzie się utrzymywał, ponieważ wykorzystanie komputerów, telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych nadal jest coraz większe, wraz z ich szybkim starzeniem się.

Według szacunków Global E-waste Statistics Partnership tylko 17,4 proc. e-odpadów wyprodukowanych w 2019 r. trafiło do formalnych zakładów zagospodarowania lub recyklingu, a reszta została nielegalnie wyrzucona, głównie w krajach globalnego Południa. Każdy elektroodpad to także potencjalny wyciek toksycznych pierwiastków, takich jak ołów, rtęć i kadm, na wysypiska śmieci – wynika z raportu Public Interest Research Group, prowadzącej kampanię na rzecz wdrożenia prawa do naprawy.

Według badania Eurobarometru, 77 proc. obywateli UE wolałoby naprawiać swoje urządzenia niż je wymieniać, a 79 proc. uważa, że producenci powinni być prawnie zobowiązani do ułatwiania naprawy urządzeń cyfrowych lub wymiany ich poszczególnych części. Wszystko wygląda na to, że wkrótce doczekają się takich praw.

Ecommerce

Co zrobić, gdy w miejsce początkowej euforii i zapału do pracy pojawia się brak motywacji i wypalenie zawodowe? Jak można sobie pomóc?

19.10.2021 CZYTAJ WIĘCEJ

Ecommerce

Istnieje wiele serwisów, które oferują taką usługę za darmo. Oto lista pięciu z nich – mamy nadzieję, że ułatwi Ci to wybór.

18.10.2021 CZYTAJ WIĘCEJ

Ecommerce

Co zrobić, żeby przekonać klienta do zakupów, nawet wtedy gdy ceny w Twoim sklepie są wyższe niż u konkurencji? Zdradzamy dwie skuteczne metody.

12.10.2021 CZYTAJ WIĘCEJ